• Wpisów:82
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:25 109 / 620 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Każdy z nas chciałby być lepszy – a czasami nawet najlepszy. Problem polega na tym, że zanim staniesz na podium i zaczniesz wymachiwać pucharem na prawo i lewo, często musisz najpierw potknąć się, wpaść po uszy w błoto, a potem powtórzyć to jakieś pięć razy.
Po co? Już tłumaczę: po to, by być tak dobrym, że nawet jeszcze sobie tego nie wyobrażasz.

Wszyscy chcemy robić rzeczy dobrze – prawda? Zwłaszcza, jeśli są to rzeczy, na których nam zależy. Chcemy, żeby nasze działania albo nasze produkty były ładne, efektywne, dobrze wykonane i jakościowe. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie: uważam, że jeśli starasz się coś robić i chcesz to robić jak najlepiej, bo ci na tym zależy, to po prostu dobrze o tobie świadczy. Jesteś ambitny.

Często jednak próbujemy coś robić albo w jakiś sposób działać i wychodzi nam… no, nic szałowego, łagodnie mówiąc. A wręcz coś, co najchętniej byśmy przesunęli stopą za siebie, i potem po cichu szurnęli pod dywan. Znacie to? Wasza pierwsza praca i pierwsze zadania? Pierwszy napisany artykuł, wykonane zdjęcie, założony blog? Pierwszy produkt, pierwsza misja w pracy?

Ja to znam doskonale. Wszystkie moje pierwsze rzeczy były beznadziejne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatni rok diametralnie zmienił moje postrzeganie innych. Realizowanie się, branie udziału w różnych projektach no i wreszcie – tworzenie i robienie własnych rzeczy dostarczyło mi miliona rozczarowań ludźmi – i na początku nie mogłam się z tym pogodzić. Bo jak to? To nie jest tak, że się zbieramy, ochoczo pomagamy i wszystko idzie jak z płatka?

No nie, nie jest. Ale o tym miałam się dopiero dowiedzieć.


JAK PRZEJRZEĆ NA OCZY ?

Nie chcę, żebyście odebrali ten wpis jako zgorzkniałe narzekanie – ja nie narzekam. Nie jęczę, że tak jest: po prostu teraz to akceptuję. Nie uważam też tego zachowania za czegoś złego: to po prostu ludzkie zachowanie i tyle. Nie oceniam tego, pewnie czasami sama się tak zachowałam w stosunku do kogoś. Pogodziłam się z tym i traktuję to teraz jako coś oczywistego, czego nie da się uniknąć.

Tacy jesteśmy. I już.
  • awatar Sylwia Lisiewicz15: hah, doskonały wpis... Raz są twoimi przyjaciółmi, a na drugidzień stają sie wrogami. Dlaczego ? Często postępujemy ta a nie inaczej, bo tak jest łatwiej,prościej,jesteśmy tak skonstruowani aby kochać a zarazem nienawidzić siebie i innych nawzajem. Wiem,że to mogą być ostre słowa ale to moje osobiste zdanie. Pozdrawiam Sylwia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wakacje każdy je uwielbia ale ja trochę przesadziłam . Przez wakacje zapomniałam , że ten blog w ogóle istnieje . Przez ten miesiąc dużo się wydarzyło . Odwiedziłam rodziców których nie widziałam szmat czasu , spotkałam się że starymi znajomymi z dawnych lat , zwiedziłam miejsca które zawsze chciałam odwiedzić . Ah było dużo bieganiny i w ogóle trochę kasy też się wydało , no dobra trochę więcej niż trochę. . Niby w wakacje ma się dużo wolnego czasu chyba u mnie jest na odwrót bo jakoś nie widzę tego wolnego czasu moje plany i wypady strasznie porywają mój wolny czas. Ale w sumie lepiej pojeździć , pozwiedzać , powspominać i pospotykać się niż siedzieć w domu samemu jak palec . Warto korzystać puki można . Może i zabiera to cały wasz wolny czas ale warto.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ah wakacje tak bardzo wyczekiwany czas przez wszystkich. Przez młodszych dlatego , że nie muszą chodzić do szkoły w głównej mierze i dla większości. Przez starszych dlatego , że w końcu mogą pojechać na upragnione wczasy i odpocząć od codziennych obowiązków. Jedni wyjeżdżają za granicę , drudzy zostają w domach , inni zaś spotykają się ze znajomymi i balują ile się da. Ah wakacje , zawsze takie piękne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
  • awatar `ρѕιαяиια . ♥: Nie warto udawać , warto być sobą nie ważne jakim może nazwą cię tchórzem, może będą się z ciebie śmiać ale ty przynajmniej będziesz sobą. :) Nie tak jak oni :*
  • awatar † Neko Chan †: ludzie za bardzo interesują się życiem kogoś,zauważa mimo wszystko ;/
  • awatar Sylwia Lisiewicz15: zauważy, ludzie obserwują..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bycie pozytywnym się opłaca.
Mało rzeczy wyprowadza cię z równowagi, jeszcze mniej rzeczy cię łamie i rzadko kiedy odczuwasz ból tyłka o coś, co ma ktoś inny. Nie wkurzasz się na świat – a świat nie wkurza się na ciebie. Więcej rzeczy ci wychodzi, częściej się śmiejesz i nie masz problemu z tym, żeby działać. Słowem: same plusy. Czas tylko poznać tajemnicę – JAK stać się pozytywną osobą i co zrobić, żeby mieć pozytywne życie?
Zadziwię was. Wcale nie trzeba mieć miliona na koncie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Siedzę. Obiecuję sobie, że zaraz się zbiorę i zacznę. Naprawdę. W międzyczasie robię pięćdziesiątą herbatę, sprzątam niewidzialny pyłek z podłogi, sprawdzam dziesiąty raz maila i jeszcze raz odświeżam fejsa, bo może w międzyczasie, kiedy ja się zbierałam, zdarzyło się coś ważnego. Na przykład koniec świata, albo ślub Miley Cyrus.
Niestety nic.
Czemu w tych gadkach o spełnianiu marzeń nigdy nie ma czegoś o ciężkiej pracy przed i o tym, jak cholernie, ale to cholernie trudno jest ZACZĄĆ robić cokolwiek?
 

 
Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz
Czas ci nie pomoże
Bo karma nie umiera
Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz
Czas ci nie pomoże
Bo karma nie umiera

Na twoim miejscu nie wstrzymywałbym oddechu
Bo zapomnę, ale nigdy ci nie wybaczę
Nie wiesz, nie wiesz?
Prawdziwi przyjaciele wbiją ci nóż w serce
Na twoim miejscu nie wstrzymywałbym oddechu
Złamałeś mi serce i nic nie możesz zrobić
I teraz wiesz, teraz wiesz
Prawdziwi przyjaciele wbiją ci nóż w serce

I teraz wiesz, teraz wiesz
Prawdziwi przyjaciele wbiją ci nóż w serce
I teraz wiesz, teraz wiesz
Prawdziwi przyjaciele wbiją ci nóż w serce
 

 
Nie wiesz niczego
Nie, nie wiesz niczego o mnie

Ciągła strata, przekraczam granicę
Tego, co jasno ustalone
Ciągła strata, przekraczam granicę
Tego, co jasno ustalone

Przykuwasz mnie łańcuchami, zatrzymujesz
Po prostu mnie wypuść, zawsze istnieje coś jeszcze
Chcę tego wszystkiego, nie licząc ciebie
Tracę kontrolę - tak to rozumiem.

Wszystko co zostało zrobione, zostało w tyle
Miałeś to wszystko, teraz ja mam swoje.

Nie mogę się doczekać widoku twojej twarzy, gdy dokonam tego bez ciebie
Nic nie idzie po twojej myśli, nigdy nie wzniesiesz się

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przyjaźń to nie słowo ani relacja. To cicha obietnica, która mówi:
byłam, jestem i będę przy tobie w każdej chwili, w której będziesz mnie potrzebować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dzień po dniu nie widzisz w życiu żadnych zmian , ale gdy spojrzysz wstecz , jesteś w stanie zobaczyć, jak cholernie wiele się zmieniło.
 

 
Wszystkie nasze marzenia mają szansę się spełnić, jeśli mamy odwagę je realizować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Marz,planuj,działaj! To nic złego , że chcesz od życia coś więcej
 

 
Życie jest dużo łatwiejsze, kiedy przyjmujesz wszystko z uśmiechem – to fakt. Optymiści żyją dłużej, mają mniejsze ryzyko zawału serca i nie przejmują się pierdołami, które nie mają znaczenia. Jak jednak nie myśleć negatywnie, kiedy co miesiąc humor psuje ci kredyt, na uczelni mnóstwo zajęć, nie możesz znaleźć pracy, czujesz się samotny, a twoja dieta w ogóle nic nie daje? Czy da się być pozytywnym, wiodąc normalne życie z problemami?


Da się. Trzeba tylko zrobić obrót o sto osiemdziesiąt stopni.

Słyszeliście kiedyś teksty o potędze umysłu? O tym, jak ważne jest nastawienie i podejście do sprawy? Pewnie tak. Ale zakładam, że niektórzy z was prychnęli pod nosem i pomyśleli, że łatwo jest być radosnym, jak się ma kupę kasy, dobrą pracę, piękną figurę i ciekawe życie, a dużo gorzej, kiedy problem goni problem, ciągle coś jest nie tak i nie wszystko wychodzi tak, jak powinno.

Tyle, że często twój smutek i twoje złe poczucie humoru to twoja własna wina. Są ludzie, którzy ciągle twierdzą, że są nieszczęśliwi i że mają powody do smutku. Naprawdę. Mimo miłych rzeczy, które je spotykają, nie potrafią przestać myśleć negatywnie i spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Nie dochodzi do nich, że nikt z nas nie jest skazany na bycie nieszczęśliwym. To najczęściej nasza własna decyzja.

Nawet, jeżeli w życiu się nie układa, możesz czuć się dobrze. Bo każde podejście do życia da się zmienić – wystarczy tylko zacząć i chcieć tej zmiany, a wszystko dalej pójdzie samo.
 

 
Nie mogłam tego przeżyć. Zamknęłam się w pokoju, wyciągnęłam z szafy koc w koty i zwinęłam się w nieszczęśliwego naleśnika na kanapie. A nie, wróć: w chlipiącego, smarkającego, nieszczęśliwego naleśnika. Do pokoju weszła mama.
– Czemu ryczysz? – spytała całkiem sensownie – przecież nic się nie stało, zdarza się.
– Mi się zawsze zdarza! – wysapałam zasmarkana spod koca – ZAWSZE! Dlaczego chociaż raz nie mogę wygrać?
– Natalia. Musisz wziąć się w garść i ryjem do przodu. W końcu się uda – powiedziała, kładąc mi kubek z herbatą na biurku.
Miała rację.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miłość to pierdoła.
A właściwie, jeśli mam być precyzyjna jak maszynki do golenia z reklam albo pani z matematyki, to jednak miłość to nie pierdoła, a pierdoły. Mnóstwo pierdół. Dziesiątki, setki, tysiące, miliony, tryliardy pierdół.

Widzicie, ona po prostu się z nich składa.


Zawsze lubimy nadmuchiwać wszystko do niebotycznych rozmiarów. Zastaw się, a postaw się. I tak samo z tą naszą miłością. Że jeżeli już miłość, to taka z motylami w brzuchu, bukietem róż w każdą miesięcznicę (czy naprawdę ktoś je obchodzi oprócz nastolatek?) i wiecznym romantyzmem z długimi, powłóczystymi spojrzeniami rodem ze Zmierzchu albo jakiegoś Dear Johna, ewentualnie Pamiętnika. Miłość, to według niektórych, pocałunki w deszczu, seksowne przyciskanie się do siebie w pustej windzie i obowiązkowo płatki róż w wannie razem z szampanem (a jeśli masz prysznic w mieszkaniu, to będziesz w takim wypadku starą panną – nie ma przecież miłości bez świec i róż w wannie pełnej piany).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kiedy pięć miesięcy temu wysiadłam z wielką walizą na Japońskim lotnisku, w życiu nie sądziłam, że mieszkanie tutaj wywróci moje życie do góry nogami.
A jednak.


To trzeba przyznać: od kiedy zamieszkałam w Japonii, moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, potrząsnęło mną trzy razy, a potem mnie wypuściło – zmieniając w kompletnie inną osobę. Można o tych pięciu miesiącach spędzonych w dużym mieście powiedzieć wiele, ale najważniejsze jest to, że nauczyły mnie trzech istotnych rzeczy:

NIE MA CO SIĘ PRZEJMOWAĆ OPINIĄ INNYCH

Wiecie, w małym mieście jest trochę inaczej, niż w dużym. Na przykład, każdy twój znajomy zna jakiegoś znajomego, który ma znajomego, który ciebie zna. Moje miasto miało 30 tysięcy mieszkańców, a mimo to każdy każdego kojarzył- albo inaczej, każdy przynajmniej znał ploty na czyiś temat. I to było całkowicie normalne.

Jeśli się kogoś nie znało, to się przynajmniej kojarzyło, kim on jest. Nie dało się wyjść wieczorem, żeby nie spotkać znajomej twarzy. Nie mówiąc już o tym, że zawsze, kiedy decydowałaś się pójść do sklepu wyglądając jak ziemniak, napotykałaś na kogoś, kogo akurat za żadne skarby nie chciałaś spotkać.
W Tokio tego nie ma. Pewnie dlatego, że jest duży – co jest logiczne. Ale to nie jedyny powód: mam wrażenie, że tutaj ludzie chyba mają więcej do roboty i bardziej zajmują się sobą, a mniej innymi. Nikt się na ciebie nie patrzy, jak wydziwiasz jakieś cuda na treningu w plenerze, chociażbyś nawet robiła pięć gwiazd i salto, nikt nie lustruje cię wzrokiem, kiedy schodzisz dziwnie ubrana po bułki, a przez to, że twoi znajomi są z różnych środowisk, najczęściej kompletnie nie wiedzą o swoim istnieniu.

ZAWSZE JEST COŚ FAJNEGO DO ZROBIENIA

W sensie… ZAWSZE. Codziennie jest tu coś, na co można pójść, zwiedzić, zobaczyć, obejrzeć. I to jest coś, co docenia się wtedy, kiedy pochodzi się z małego miasta, gdzie w niedzielę wszystko jest nieczynne, a większość miastowych rozrywek przeznaczona jest dla rodzin i dzieci, a nie dla młodych ludzi.

Kocham to, że w dużych miastach ciągle coś można.

WSZYSTKO SIĘ DA, JEŚLI SIĘ BARDZO CHCE

Da się znaleźć w niedzielę o 24 otwarty sklep, da się też kupić najdziwniejszą możliwą rzecz we osiedlowym warzywniaku, da się też znaleźć grupę dotyczącą twojego hobby, które uważałeś za strasznie egzotyczne i myślałeś, że interesuje tylko i wyłącznie ciebie. Da się przypadkiem znaleźć bratnią duszę, spełniać marzenia, dostać się na staż, mieć okazję pracować gdzieś, gdzie chciało się pracować, da się także wylądować na jakiejś domówce, na której w środku nocy zjawi się Francuz z couchsurfingu i będzie pytał, gdzie jego kanapa.

Tokio nauczyło mnie dwóch rzeczy: że życie jest pełne niespodzianek (wiem, że sztampa, ale gdybym zebrała wszystkie moje historie do kupy, byłby materiał na niezłe fantasy) i tego, że jeśli się człowiek uprze, to wszystko znajdzie (lub zrobi). Ludzie nie boją się tu marzyć. I pracować na te marzenia.

A Was czego nauczyło Wasze miasto?
Podzielcie się historiami w komentarzu !
  • awatar Piotrdivine: Im większe miasto - tym więcej w nocy się dzieje
  • awatar `ρѕιαяиια . ♥: Jak ja marze o tym aby kiedyś w przyszłości zamieszkać w takim miejscu , gdzieś za granica ! Mieszkam w małym miasteczku i każdy mnie zna i wie o mnie więcej niż ja :)
  • awatar gość...: Życia w Polsce i Japonii nawet nie ma co próbować porównywać. Dzieli nas cywilizacyjna przepaść. Polska jest biedna a Japonia to jeden z najbogatszych i najciekawszych krajów świata. I bardzo podoba mi się to że możesz tam robić co tylko chcesz i nikt nie gapi się na ciebie jak na jakiegoś kosmitę :D Czego nauczyło mnie moje miasto? Hmm, dobre pytanie, muszę nad tym pomyśleć ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›